„Przeleżeć cały mecz … „

Przegrywamy z „Izolatorem” 3:2

„Przeleżeć cały mecz …” – taka dewiza przyświecała zawodnikom „Izolatora”, gdy osiągnęli 3-bramkowe prowadzenie. Prawie każde starcie bark w bark z piłkarzem „Sokoła” kończyło się głośnym okrzykiem bólu i … około minutowym leżeniem na murawie.  Dodając do tego opieszałość bramkarza w rozpoczynaniu gry  i brak doświadczenia arbitra w utemperowaniu tego rodzaju zachowań- gracze Boguchwały skradli dobre 20 minut całego meczu.
Już na samym początku mieliśmy dwie dogodne sytuacje na objęcie prowadzenia. Niestety, temat znany, zostały one niewykorzystane. A od 12 minuty meczu w poczynania naszej ekipy  wkradła się jakaś opieszałość. Przez dobre 5 minut nie potrafiliśmy wybić piłki poza naszą połowę. Rzuty rożne były egzekwowane to z jednej, to z drugiej strony bramki „Balona”. I gdy w końcu wydawało się, że uspokoiliśmy grę – piłka wróciła pod nasze pole karne. Piłkarze gości dwoma prostymi podaniami oszukali naszą obronę i w sytuacji sam na sam Tomek musiał uznać wyższość napastnika „Izolatora”. Goście strzelili pierwszego gola. Później wypadki potoczyły się bardzo szybko. „Izolator” poszedł za ciosem, a nasza niefrasobliwość w grze trwała całe sześć minut. Niestety – po tym czasie wynik brzmiał 3:0 dla Boguchwały. I wtedy to zaczęło się leżenie …
Druga połowa to ataki naszej drużyny i dalsze „leżenie” gości. Na 3:1 bramkę strzela Marcin Tur. Było to po ładnej, szybkiej i dynamicznej akcji. Bramkarz gości z okrzykiem „Mojaaaa” … złapał tylko powietrze.  Marcin zabrał mu piłkę sprzed samych rąk i skierował ją obok zdezorientowanego golkipera do pustej bramki. Na 3:2 strzela głową Krystian (po dośrodkowaniu z rzutu rożnego). Ale niestety na wyrównanie zabrakło już czasu. Arbiter doliczył jedynie 3 minuty (a chciałbym podkreślić, doliczenie 15 minut nie byłoby żadnym wypaczeniem regulaminowego, rzeczywistego czasu gry). Goście, widać bardziej doświadczeni w ligowych zmaganiach, „WYLEŻELI” zwycięstwo do końca. 🙂

W przekroju całego meczu, Tomek Wietecha nie miał żadnych okazji, by pochwalić się swoim kunsztem. Goście, oprócz tych sześciu minut, nie stworzyli większego zagrożenia dla naszej bramki. Ale widocznie taka była ich strategia. I właściwie – prowadząc 3:0 nie mieli po co się starać. Nerwowo zaczęli grać dopiero, gdy wynik brzmiał 3:2. Inna sprawa, że my też tych akcji zagrażających bramce gości, nie stworzyliśmy za wiele.

Szkoda meczu. Remis był na wyciągnięcie ręki (a punkty uciekają).

W środę, 18 kwietnia, o godz. 16.00 gramy w Nisku z „Piastem” Tuczempy. ZAPRASZAMY ! 

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.