Zwycięstwo w Gorzycach

Przekonujące 4:2. Dopisujemy 3 punkty – niestety, rywale, których gonimy też dopisali sobie punkty.

25 maja gościmy u siebie JKS Jarosław.

Korona „Koronie” z głowy nie spadła … 0:1

Przegraliśmy, a mogliśmy wygrać – remis był na wyciągnięcie ręki. Dwie stuprocentowe sytuacje zmarnowane przez naszych zawodników. W pierwszej, piłka po asyście Damiana Judy została uderzona z pięciu metrów tuż obok bramki i trafiła w słupek podtrzymujący siatkę. Drugą, w ostatniej minucie meczu zmarnował Lewiński, nie trafiając również z 5 metrów głową do pustej bramki.

Ogólnie był to mecz walki – jedna i druga drużyna wiedziała co jest jego stawką. Rzeszowianie wykorzystali zawahanie naszej obrony i napastnik „Korony” z ok. 16-metrów, ładnym technicznym lobem ponad naszym bramkarzem umieścił piłkę w siatce.  My mieliśmy te dwie opisane powyżej sytuacje.

Cały mecz to starcie młodzieży z doświadczeniem. Nawet Bartek Miazga, który w każdym poprzednim meczu „kręcił” zawodnikami przeciwnika jak chciał, w tym spotkaniu nie miał dużo do powiedzenia. „Rutyniarze” wiedzieli jak zatrzymać młodość. 

Osobiście (M.Dz.) chciałbym przeprosić drużynę „Korony” Rzeszów za moje subiektywne insynuacje. Wydawało mi się to dziwnym, że drużyna z IV-ligowego outsider’a staje się raptem objawieniem drugiej rundy. Cóż – na boisku „Sokoła”, „Korona” udowodniła, że jest to w naszej lidze jak najbardziej realne. Doświadczeni zawodnicy, obstawieni młodzieżą mogą zdziałać cuda i z drużyny będącej „brzydkim kaczątkiem” przerodzić się w „pięknego łabędzia z KORONĄ na głowie” 🙂

(P.S. wpis usunąłem i jeszcze raz przepraszam – M.Dz.)

„Izolator” pokonany !!!

Udany wyjazd do Boguchwały. 
Dwie bramki Damiana Judy dały naszym zawodnikom zwycięstwo i tak potrzebne 3 punkty. Niestety, drużyny będące w sąsiedztwie naszego miejsca tez wygrały swoje mecze.

Za tydzień podejmujemy u siebie „Koronę” Rzeszów.

Jak wygrać mecz, nie stwarzając żadnej akcji …

Jak w tytule – Można ? Oczywiście, że można.

Bramka stracona z karnego – czy był to faul czy też było to cwaniactwo rutyniarza z Pilzna – trudno teraz ocenić.
Ale oto tylko kilka innych przykładów niefrasobliwego dość prowadzenia zawodów :
1. Podanie głową obrońcy gości do bramkarza przechwytuje nasz napastnik – sytuacja sam na sam z bramkarzem – odgwizdany spalony.
2. Pomocnik „Sokoła” wraca z pozycji spalonej ok. 25 metrów od bramki gości, przepuszcza piłkę, ale na lewym skrzydle do bezpańskiej futbolówki dobiega nasz napastnik – odgwizdany spalony.
3. Obrońca gości w polu bramkowym podaje do bramkarza – bramkarz łapię piłkę – gwizdek arbitra milczy jak zaklęty.
4. Strzał na bramkę gości – piłka zatrzymana ręką przez zawodnika Pilzna – gwizdek arbitra milczy.

Podsumowaniem wszystkich „poczynań” arbitra niech będzie gorzka uwaga jednego z kibiców na koniec meczu, gdy arbiter przedłużył spotkanie o 4 minuty – „Pozostało ci jeszcze 4 minuty wstydu”. 🙁  

Przegraliśmy 0:1, będąc drużyną lepszą i o dużo większych umiejętnościach piłkarskich niż „rzemieślnicy” z Pilzna. Cóż, po spotkaniu zdaniem kibiców, w meczu tym nie rządziły umiejętności … Ale to już pozostawiam obserwatorom tego „spektaklu” do własnej oceny  😉 .

Trzeba teraz wygrać wszystkie mecze – JEST TO W NASZYM ZASIĘGU (a możemy wtedy udowodnić, że sport i duch walki nie umarł bezpowrotnie … )

M.Dz.