Falstart :- (

Niestety, na starcie sezonu zanotowaliśmy dwie porażki. 2:0 w Przemyślu i 0:3 u siebie z „Wisłoką”. Pierwsza połowa meczu w Nisku nie wyglądała tak źle, jak się to skończyło. Obie strony grały niemrawo, tak jakby badając swoje siły. Goście co prawda częściej byli w posiadaniu piłki, ale pierwszy celny strzał na naszą bramkę oddali dopiero w 30 minucie spotkania. My zresztą nie byliśmy lepsi. I już wydawało się, że ta część spotkania zakończy się bezbramkowym remisem, gdy po przypadkowym odbiciu piłki, w  sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem, Szymon Gwiazda strzela gola na 1:0. Goście prowadzą, a arbiter kończy pierwsze 45 minut meczu.

II część spotkania to coraz mocniejszy napór przyjezdnych. W 64 minucie ponownie Szymon Gwiazda naszą prawą stroną, wychodzi na 16 metrze na czystą pozycję strzelecką. Próbuje jednak jeszcze bliżej dojść do naszej bramki. Wypuszcza jednak sobie za mocno piłkę, ale nasz obrońca zamiast wybić bezpańską futbolówkę na róg, trafia zawodnika gości w nogi. Ewidentny (choć głupi) rzut karny. Bramkarz, Krzysiek Piętowski staje na wysokości zadania i broni strzał Nowaka. Jednak widocznie chyba z braku doświadczenia, zamiast wybić piłkę na aut, próbuje ją opanować. Niestety, ponownie wyłuskuje ją Nowak i z ostrego kąta strzela gola na 2:0. Jeszcze około 10 minut „Sokół” stara się uporządkować grę i walczyć o lepszy wynik, ale im mniej czasu, tym bardziej nasze poczynania są chaotyczne i bezradne, a ataki gości staja się coraz groźniejsze. Zwieńczeniem takiej gry jest sytuacja „sam na sam” Dawida Sojdy, który tym razem z lewej naszej strony, z około 5 metrów umieszcza piłkę w siatce bramki „Sokoła” i ustala wynik na 3:0 dla „Wisłoki”. Nic nie zapowiadało takiego wyniku i takiej gry po I połowie spotkania. O drugiej połowie lepiej nie wspominać, a szybko zapomnieć 🙁

Z naszej strony była jedna, bardzo dobra sytuacja Wojtka Tyczyńskiego który, przy wyniku 2:0, mógł „zabrać się” z piłką i w sytuacji sam na sam przetestować bramkarza gości, ale niestety, nie zdołał opanować futbolówki na wysokości pola karnego Dębiczan i piłka została przechwycona przez obrońców „Wisłoki”.

Teraz w sobotę wyjazd do Krosna.

(MDz)