Nieudany wyjazd …

   Porażka 2:1
W 80 minucie meczu strzelamy gola na 1:1, a „Wisłok” od tego momentu, z powodu czerwonej kartki traci jednego zawodnika. Gramy w 11-stu przeciwko 10-ciu i w 90 minucie tracimy bramkę na 2:1.
Porażka …

05.05.2018r., w sobotę o godz.17.00 gramy w NISKU z „Wisłokiem” Wiśniowa. ZAPRASZAMY.

„Polonia” nas nie zdobyła

Remis w Przemyślu 0:0

Aspirująca do awansu, do III ligi „Polonia” Przemyśl nie zdołała pokonać naszego „Sokoła”. Mecz zakończył się bezbramkowym podziałem punktów. Widocznie przemyski stadion „leży” naszym zawodnikom. Prawie zawsze wracamy „z tarczą” z wyjazdu do „Polonii”. Tak było i tym razem, i po środowych 3 punktach dopisujemy jeszcze jeden punkt, co pozwala nam „wylądować” w środkowej części czwartoligowej tabeli.

W środę pauzujemy („Cosmos” Nowotaniec wycofał się z rozgrywek).
W sobotę wyjazd do Strzyżowa, na potyczkę z tamtejszym „Wisłokiem”. Mecz o godz. 17.05.

Wygrana 2:0

Wygrywamy z „Piastem” 2:0

Zwycięstwo po bramkach niezawodnego Marcina Tura, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Pierwsza bramka padła w 24 minucie, po dużym zamieszaniu w polu karnym gości. Nasi piłkarze mocniej przycisnęli drużynę „Piasta”. Po wyłuskaniu futbolówki przez Tura i pięknym dośrodkowaniu „Niedziała”, bramkarz „Piasta” ratuje drużynę gości przed utratą gola (piłka lądowała już na głowie nie obstawionego Mateusza), wybijając piłkę poza linię bramkową. Jest rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową strzela Grzesiek Woźniak. Piłkę, z pustej bramki RĘKĄ wybija obrońca Tuczemp. W między czasie trzech obrońców „Piasta” próbowało nie dopuścić Grześka do główki. Zderzają się ze sobą i jeden z nich leży poza polem bramkowym, przy linii bocznej. Arbiter nie zauważa ręki i nie dyktuje rzutu karnego. Nasi zawodnicy nie tracą rezonu i jak profesjonaliści nie zaprzestają gry (nie było gwizdka – trzeba grać dalej, a nie dyskutować z arbitrem). Wybita ręką piłka trafia pod nogi Tabaki. Próbuje ją dobić do bramki. Jednak obrońca Tuczemp (tym razem już nogą ;-)) wybija ją z linii bramkowej. Dopada do niej Krystian. Oddaje do będącego w lepszej sytuacji, obróconego przodem do bramki „Niedziała”. Ten ponownie dośrodkowuje. Obrona znowu przecina dośrodkowanie. Piłka znów trafia pod nogi Krystiana. Ten strzela w prawy dolny, róg bramki „Piasta”. Jednak jego strzał ponownie odbija obrońca gości. Tym razem klatką piersiową. Ale to było za mało. Piłka trafia pod nogi dobrze ustawionego Marcina, który z pięciu metrów umieszcza ją w bramce gości. Jest 1:0 dla nas.
Drugi gol (w 86 minucie) – Marcin strzela z rzutu karnego. Jedenastka została podyktowana po ewidentnym faulu na Michale Serafinie.
Wygrywamy mecz 2:0.

Teraz wyjazd do Przemyśla (sobota, 21.04.2018r. godz 16.00).

„Przeleżeć cały mecz … „

Przegrywamy z „Izolatorem” 3:2

„Przeleżeć cały mecz …” – taka dewiza przyświecała zawodnikom „Izolatora”, gdy osiągnęli 3-bramkowe prowadzenie. Prawie każde starcie bark w bark z piłkarzem „Sokoła” kończyło się głośnym okrzykiem bólu i … około minutowym leżeniem na murawie.  Dodając do tego opieszałość bramkarza w rozpoczynaniu gry  i brak doświadczenia arbitra w utemperowaniu tego rodzaju zachowań- gracze Boguchwały skradli dobre 20 minut całego meczu.
Już na samym początku mieliśmy dwie dogodne sytuacje na objęcie prowadzenia. Niestety, temat znany, zostały one niewykorzystane. A od 12 minuty meczu w poczynania naszej ekipy  wkradła się jakaś opieszałość. Przez dobre 5 minut nie potrafiliśmy wybić piłki poza naszą połowę. Rzuty rożne były egzekwowane to z jednej, to z drugiej strony bramki „Balona”. I gdy w końcu wydawało się, że uspokoiliśmy grę – piłka wróciła pod nasze pole karne. Piłkarze gości dwoma prostymi podaniami oszukali naszą obronę i w sytuacji sam na sam Tomek musiał uznać wyższość napastnika „Izolatora”. Goście strzelili pierwszego gola. Później wypadki potoczyły się bardzo szybko. „Izolator” poszedł za ciosem, a nasza niefrasobliwość w grze trwała całe sześć minut. Niestety – po tym czasie wynik brzmiał 3:0 dla Boguchwały. I wtedy to zaczęło się leżenie …
Druga połowa to ataki naszej drużyny i dalsze „leżenie” gości. Na 3:1 bramkę strzela Marcin Tur. Było to po ładnej, szybkiej i dynamicznej akcji. Bramkarz gości z okrzykiem „Mojaaaa” … złapał tylko powietrze.  Marcin zabrał mu piłkę sprzed samych rąk i skierował ją obok zdezorientowanego golkipera do pustej bramki. Na 3:2 strzela głową Krystian (po dośrodkowaniu z rzutu rożnego). Ale niestety na wyrównanie zabrakło już czasu. Arbiter doliczył jedynie 3 minuty (a chciałbym podkreślić, doliczenie 15 minut nie byłoby żadnym wypaczeniem regulaminowego, rzeczywistego czasu gry). Goście, widać bardziej doświadczeni w ligowych zmaganiach, „WYLEŻELI” zwycięstwo do końca. 🙂

W przekroju całego meczu, Tomek Wietecha nie miał żadnych okazji, by pochwalić się swoim kunsztem. Goście, oprócz tych sześciu minut, nie stworzyli większego zagrożenia dla naszej bramki. Ale widocznie taka była ich strategia. I właściwie – prowadząc 3:0 nie mieli po co się starać. Nerwowo zaczęli grać dopiero, gdy wynik brzmiał 3:2. Inna sprawa, że my też tych akcji zagrażających bramce gości, nie stworzyliśmy za wiele.

Szkoda meczu. Remis był na wyciągnięcie ręki (a punkty uciekają).

W środę, 18 kwietnia, o godz. 16.00 gramy w Nisku z „Piastem” Tuczempy. ZAPRASZAMY ! 

Zwycięstwo w Dębicy !

Wygrywamy z „Wisłoką” 3:2

Po pierwszej połowie prowadziliśmy 2:0, po bramkach Mateusza Sudoła (28″) i Michała Serafina (32″). Dziesięć minut po przerwie gospodarzy zdobywają z rzutu karnego bramkę kontaktową (55″). W odpowiedzi, Marcin Tur w 58-ej minucie znowu zwiększa naszą przewagę o dwie bramki. Jest 3:1. Gospodarzom wystarczyło sił na zdobycie jeszcze jednego kontaktowego gola. Ale była to już 85-ta minuta i na więcej nasz zespół graczom „Wisłoki” już nie pozwolił. Mecz, po zaciętej i wyrównanej grze, zakończył się naszym zwycięstwem 3:2. Spotkanie w rundzie jesiennej przegraliśmy 1:2 tak, że obecnie odrobiliśmy straty z nawiązką :-).

Za tydzień, w sobotę 14 kwietnia, o godz. 11.00, podejmujemy u siebie „Izolatora” Boguchwała. 

Rywal miał więcej szczęścia …

O:1 z LZS Pisarowce

Niestety, niewykorzystanymi w tym meczu sytuacjami, można by obdzielić kilka ligowych spotkań. Szczególnie zostanie zapamiętane ostatnie 20 minut, gdy od 53 minuty przegrywaliśmy po golu Adamiaka 0:1. Najpierw Michał Serafin z 15 metrów trafia w poprzeczkę. Parę minut później Krystian Lebioda główkuje tuż nad poprzeczką. Grzesiek Woźniak strzela w obrońcę. Słynne już określenie „centrostrzała” Marcina Tura bramkarz gości końcami palców wybija z bramki. Strzał Michała Serafina, po podaniu Marcina Tura, mija bramkę. A zwieńczeniem naszego pecha jest główka Krystiana Tabaki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego – Krystian z ok. 6 metrów uderza piłkę głową, a zmierzająca do pustej bramki gości futbolówka trafia … w niczego nieświadomego Grześka Woźniaka, który tym samym wyręcza bramkarza gości i obrońcy wybijają piłkę poza szesnastkę. Pech ???

Cóż – skuteczność naszej drużyny jest już tematem oklepanym i znanym. A gdyby doliczyć do tego jeszcze sytuacje z pierwszej połowy ? Mecz zakończyłby się całkiem innym wynikiem. Szkoda.

Za tydzień wyjazd do Dębicy na mecz z tamtejszą „Wisłoką”. 

„Pierwsze koty za płoty … „

  Zwycięstwo z „Głogovią” Głogów Małopolski 3:0

Pewne zwycięstwo nad niżej notowanym zespołem z Głogowa Małopolskiego. Pierwsza połowa to „walenie głową w mur” i niewykorzystane sytuacje. W drugiej połowie nasz „Sokół’ przypomniał sobie grę z udanych sparingów i za sprawą Krystiana Lebiody (62″) i zaraz potem Mateusza Sudoła (63″) wyszedł na dwubramkowe prowadzenie.
Formalności dopełnił etatowy strzelec bramek – Marcin Tur – ustalając (81”) wynik meczu na 3:0 dla „Sokoła”.
Następne spotkanie – stadion w NISKU, „Wielka Sobota” 31 marca, godz. 15.00, LKS Pisarowce

Na razie cała liga przegrywa z pogodą :-(


SPARINGI

Sparingi rozegrane:
„Sokół” Nisko – „Sokół” Kamień 8:1
„Unia” N.Sarzyna – „Sokół” Nisko 0:0
„Łada” Biłgoraj – „Sokół” Nisko 1:1
„Stal” St.Wola – „Sokół” Nisko 5:2
„Stal” II St.Wola – „Sokół” Nisko 2:2
„Kolbuszowianka” – „Sokół” Nisko 4:4
„Unia” Nowa Sarzyna – „Sokół” Nisko 0:2